×

maja 18, 2017

O sekretach tancerzy... 'Jezioro łabędzie'


Jezioro łabędzie to najsłynniejszy balet klasyczny. I choć jego losy nie były bezpośrednio skazane na sukces, ostateczna wersja choreograficzna genialnego dzieła Czajkowskiego spotkała się z ogromnym entuzjazmem stworzona przez duet wiodących  w choreografów ówczesnego baletu, Mariusa Petipę i Lwa Iwanowa (druga połowa XIX wieku). Szczególny sukces odniósł biały akt z choreografią Lwa Iwanowa. Któż z nas nie zna kultowego tańca czterech łabędzi z gracją poruszających się po scenie, wykonujących te same kroki i niezmiennie trzymających się za ręce? Chyba każda nowa osoba, którą poznaję i z rozmowy mój rozmówca dowiaduję się o moim zawodzie, w bardziej lub  mniej udolny sposób pokazuje mi fragment właśnie tego tańca. Jestem pewna, że i Wy go kojarzycie :) a jeśli jednak nie, to znajdziecie go pod tym linkiem (klik).

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest tańczyć łabędzie? Każda mała pretendentka do zostania w przyszłości baletnicą, marzy o roli Odetty, Królowej Łabędzi. Ale, aby sens tej postaci był wyraźny, Królowa potrzebuje swojej świty. Dlatego, podobnie jak w Królestwie Cieni z baletu Bajadera, w tańcu towarzyszą jej 24 łabędzie z zespołu oraz cztery małe i dwa duże łabędzie. Praca 24 jest porównywalnie trudna fizycznie do tańca samej Odetty. Nasze entree, czyli wejście na scenę, złożone jest w większości ze skoków połączonych z typową dla łabędzi pracą rąk i korpusu. Po intensywnym wejściu zastygamy bez ruchu, podczas gdy Książę wypatruje wśród nas swojej ukochanej. Pojawiają się pierwsze skurcze stóp i odrętwienie ręki uniesionej w górze. Musimy stać w bezruchu około półtorej minuty. Pamiętajcie, że balet klasyczny to między innymi wykręcone pozycje nóg i stóp, więc stojąc musimy zachowywać wszystkie te zasady. Następnie rozpoczyna się walc łabędzi. Znów złożony w większości ze skoków. Ale trudność pojawia się między innymi w zachowywaniu odpowiednich odstępów. Tańczymy po 12 na każdej stronie, w równej linii. Równiutkiej.



Jeśli będąc na spektaklu widzicie, że choć jedna z nas nie stoi w linii, oznacza to błąd i koniecznie w kolejnym spektaklu należy go wyeliminować. Dlatego tańcząc nie możemy patrzeć tylko przed siebie, w kierunku w którym zwrócona jest nasza głowa, ale pilnować wszystkich stron, aby zawsze, bez względu na wszystko, być w linii. Po kilkuminutowym walcu znów zastygamy bez ruchu. Tym razem skurcze stóp nasilają się. Ale nie wolno nam się ruszyć, a wysokość uniesionej w górę ręki musi zawsze być ta sama. Pod wpływem zmęczenia czasem można zapomnieć o kontroli swojego ciała i ręka powoli się opuszcza. Wtedy najczęściej koleżanka, która to widzi cicho szepcze 'podnieś rękę'. Jak widzicie, to bardzo trudna praca zespołowa, wymagająca dużego skupienia. Ból palców, czy skurcze stóp nie mogą pozwolić na dekoncentrację. Również dlatego, że w dalszym ciągu stanowimy tło dla głównej pary solistów, to na nich musi skupiać się cała uwaga. W momencie, gdy ktoś bezwiednie poruszy się, bądź zrobi to celowo, nagle wszystkie oczy zwrócą się w kierunku tej osoby.



W pracy zespołu w takim balecie jak Jezioro łabędzie (w szczególności w tzw. białym akcie) najważniejsza jest odpowiedzialność zbiorowa. Oczywiście, mamy swoje triki, aby tańczyło nam się łatwiej. Jeśli wiemy, że danym krokiem musimy dojść do konkretnego miejsca na scenie, robimy wszystko, aby tam się znaleźć- zazwyczaj takie miejsca mamy zaznaczone na podłodze malutkim znaczkiem. Największa odpowiedzialność spoczywa na osobie, która stoi w linii pierwsza oraz ostatnia. Jeśli one nie dojdą do wyznaczonego miejsca prowadząc linię, prawdopodobieństwo, że środek linii się nie dostosuje na czas, jest niestety duże. Ale od tego są próby, by takie sytuacje się nie zdarzały :)



Premiera nowej inscenizacji 'Jeziora łabędziego'w choreografii Krzysztofa Pastora już w sobotę 20 maja w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej!

Dziękuję moim koleżankom z zespołu za czas, który poświęciły dla zrobienia zdjęć, które zdobią dzisiejszy wpis! Daria Majewska, Marta Czerniawska, Eliza Walaszczyk, Olga Yaroshenko, Agnieszka Pietyra, Svetlana Owsiankina, Paulina Magier, Stella Walasik, Phoebe Liggins, Jaeeun Jung, Rachel Vrbancic. Jesteście najlepsze!

SIMPLE.DANCER

16 komentarzy:

  1. Kiedyś też tańczyłam łabędzie, było ciężko, nieraz do 4 aktu schodziło się niemal "na czterech", a po spektaklu nie można było zasnąć, bo wszystko bolało. Ale fajnie powspominać, bo Jezioro jest piękne. Pozdrawiam i życzę udanej premiery. Kiedyś z K.Pastorem pracowałam u C.Drzewieckiego- dawne czasy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aneto, w jakim rodzaju tańca najlepiej się czujesz? Który jest Ci najbliższy?
    /o ile wypada zapytać/

    Pozdrawiam serdecznie, niezmiennie życzę Ci spełnienia i satysfakcji,
    Anonimka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W balecie :) to właśnie tę technikę trenuję codziennie dlatego jest mi najbliższą i najbezpieczniej się w niej czuję :)

      Usuń
  3. Ale fajny tekst! I zdjęcia:) Bardzo podziwiam was za te "magiczne" umiejętności i piękno w czystej postaci. I te nogi... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. przepiękne zdjęcia, dziękuję za przybliżenie tej, dla wielu magicznej i tajemniczej, krainy baletnic :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O balecie wiem niewiele, ale z zaciekawieniem przeczytałam post. Podziwiam Was tancerki. Dojście do perfekcji w każdym ruchu nasuwa mi myśl o torturach. Piękno okupione niezwykle ciężką pracą. A na scenie poezja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście brawa widzów rekompensują te tortury :D Dziękuję za komentarz! Miłego dnia :)

      Usuń
  6. Uwielbiam Jezioro Łabędzie ;-) Ciekawe informacje, o których zupełnie nie wiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Balet ma to do siebie, że jako widzowie postrzegamy go jako lekki, zwiewny taniec, który owszem wymaga rozciągnięcia i skoczności, ale od wyćwiczonych tancerzy nie wymaga wysiłku. Cóż, nic bardziej mylnego. Jedna osoba z mojej rodziny zajmowała się przez długie lata tańcem zawodowo, nie baletem (choć z nim miała epizod), ale z jazzem. I doskonale wiem ile kosztowało ją doprowadzenie do perfekcji każdego ruchu, spojrzenia, skoku czy ułożenia stóp. Wtedy człowiek zaczyna patrzeć na taniec nie tylko przez pryzmat efektu końcowego, ale również przez pryzmat pracy włożonej w jego osiągnięcie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę takiej cudownej pasji! Poza tym naprawdę piękny blog.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow. Cudowny, delikatny zawód. Prawie każda dziewczynka marzyła o tym, aby być baletnicą i przyznam, że zdjęcia robią wrażenie.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie udało mi się zdobyć biletu na "Jezioro" w tym sezonie, ale będę na Was polować w przyszłym <3
    Moi marzeniem od zawsze było zostać baletnicą, jednak moja mama stanowczo sprzeciwiała się szkole baletowej... A z kolei zawsze chciałam zatańczyć Klarę, a nie Odettę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprzedaż biletów na kolejny sezon rusza 19 czerwca! Zapraszamy :)

      Usuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger