×

stycznia 05, 2017

SIMPLE.DANCER w pracy


W dzisiejszym, pierwszym w tym roku poście, poruszę kilka kwestii dotyczących naszych codziennych obowiązków i zwyczajów. Nasz dzień zaczyna się zawsze o godzinie 10 rano. Pracujemy od wtorku do soboty, mamy często spektakle w niedziele, ale poniedziałki zawsze mamy wolne.
O 10 odbywają się dwie lekcje- równolegle na dwóch salach, w których Polski Balet Narodowy pracuje nad swoimi spektaklami. To umownie lekcja damska oraz męska, niemniej wiele osób decyduje się na daną lekcję w zależności od pedagoga, który ją prowadzi. Zdarza się, że lekcje konkretnych nauczycieli są bardziej odpowiednie dla niektórych. Ja zawsze, bez względu na pedagoga, uczestniczę w damskiej lekcji. Pomimo, iż lekcja zaczyna się o 10, konieczna jest wcześniejsza rozgrzewka, wiele już razy o tym wspominałam :) ale nie o tym chciałam dziś pisać. Chciałam poruszyć kwestię tego, co dzieje się gdy lekcja się kończy (trwa godzinę) a próbę mam dopiero za godzinę, albo nawet dwie. Wtedy wracam do garderoby...


Garderoby tancerzy podzielone są oczywiście na damskie oraz męskie, ale wszystkie znajdują się w większości na jednym piętrze. Jeśli chodzi o podział osób i ich przydział do garderób, jest on stosunkowo luźny. Nie ma specjalnych garderób dla solistek. Do niedawna była jedna, choć bardziej umowna, ale czas biegnie do przodu i w tym momencie z pięciu solistek zrobiły się dwie :) Istnieje  odpowiednik takiej garderoby w przypadku pierwszych solistów. Nasi wiodący tancerze mają wspólną garderobę i nie dzielą jej z żadnym tancerzem zespołu. W mojej garderobie mamy jedną solistkę, Mai Kageyamę. Dogadujemy się dobrze, nie ma między nami żadnych napięć, nie dochodzi do awantur, nie podcinamy sobie troczków w pointach, ani nie podkradamy baletek :D mało to dramatyczne, wiem, ale tak właśnie jest. Wręcz przeciwnie, gdy Mai tańczyła podczas ostatniego maratonu Dziadka do orzechów główną żeńską partę Klary, wspierałyśmy ją i życzyłyśmy jak najlepiej.
Garderoba. To właśnie mój drugi dom. Jest nim ogólnie Teatr, ale garderoba to miejsce szczególne. Każda z nas ma swoje miejsce. Moje nie zmieniło się odkąd zaczęłam pracę w maju 2007 roku. Ludzie odchodzą, pojawiają się nowi. A ja wciąż tutaj jestem :) W garderobie mam mnóstwo swoich rzeczy, począwszy od kosmetyków, na butach różnego rodzaju kończąc. Tancerki przed spektaklami malują się same, pisałam o tym tutaj. Panowie natomiast udają się do specjalnej garderoby, w której panie charakteryzatorki pomagają im z make-up'em. Jeśli chodzi o fryzury, do każdej damskiej garderoby przypisana jest jedna charakteryzatorka-fryzjerka. To ona czesze wszystkie 'swoje' tancerki do spektaklu, uczestniczy w szybkich przebiórkach jeśli fryzura musi ulec zmianie.


Ciężko, naprawdę ciężko jest mi pisać o tym, czy w zespole istnieje rywalizacja. Na pewno, ale uwierzcie mi na słowo, że nie wygląda to tak, jak w przypadku Czarnego łabędzia Aronofskiego. Zresztą a propos tego filmu- szykuję dla Was oddzielny post, w którym chcę porównać wszystkie wątki baletowe z moją codzienną rzeczywistością :) Gdyby nie rywalizacja, mój zawód nie miałby racji bytu. Rywalizacja powoduje, że stajemy się lepsi. Gdy dyrektor przychodzi obejrzeć naszą codzienną lekcję, podczas której doskonalimy nasze techniczne umiejętności, każdy chce wypaść jak najlepiej. Pech chciał, że podczas ostatniej takiej wizyty bardzo bolała mnie stopa i z wielkim żalem musiałam opuścić salę, aby udać się na zabieg... takie sytuacje się zdarzają, ale nie są one powodem do rezygnacji, wręcz przeciwnie, następnym razem będę musiała dać z siebie jeszcze więcej. Na tym polega bycie tancerzem. Powiedziałabym, że wśród tancerzy istnieje cicha rywalizacja. Każdy interpretuje również ją na swój sposób, indywidualnie zna swoje możliwości i zdaje sobie sprawę, jak daleko może zajść i z kim tak naprawdę może konkurować. Choć ja i tak wychodzę z założenia, że moim największym rywalem jest moje odbicie w lustrze :)



Spódnica i body ŻaŻa Żaneta Kuroczycka
Pointy Gaynor Minden

W pierwszym poście w nowym roku nie mogło zabraknąć kilku słów o noworocznych postanowieniach! Po pierwsze i najważniejsze: regularne wizyty u lekarzy i badania kontrolne nie powinny nigdy być odkładane na ostatnią chwilę :) bo zdrowie jest najważniejsze i żeby wykonywać swoją pracę najwyższym poziomie nic nie powinno stać ku temu na drodze. 


MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

22 komentarze:

  1. Świetny post! Akurat ostatnio potrzebowałam informacji jak wygląda dzień tancerza w TWON.
    Cały czas po cichu liczę, że kiedyś teatr zorganizuje otwartą lekcję dla widzów np. na scenie kameralnej, albo konkurs w którym do wygrania będzie możliwość spędzenia jednego dnia z Wami w teatrze.
    Pozdrawiam i życzę udanego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Balet to nie moja pasja, jednak od zawsze podziwiam osoby, które decydują się na jego naukę. Wygląda oględnie, ale wymaga też wiele poświęceń. Dobrze wiedzieć jak wygląda dzień osoby, która oddaje się w pełni temu pięknem tańcu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy post. Nigdy nie zastanawiałam się jak wygląda dzień zawodowego tancerza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo ten wpis. Właśnie takich informacji było mi trzeba. A i widzę, że innych czytelników też to zainteresowało ;-) Ściskam serdecznie! Będę często odwiedzała Pani blog.

    OdpowiedzUsuń
  5. SUPER POST I CUDOWNY NOWY WYGLĄD BLOGA ! JA RÓWNIEŻ ZA NAJWIĘKSZA KONKURENCJE TRAKTUJĘ SAMĄ SIEBIE I SWOJE GRANICE, KTÓRE STOPNIOWO POGŁĘBIAM :) ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień trochę, jak z filmu... Nie myślałam, że taka "własna garderoba" naprawdę istnieje, byłam pewna, że w rzeczywistości wszystko jest bardziej ogólne i wspólne.
    Bardzo Cię podziwiam, to taka piękna pasja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje coś takiego jak 'symbioza garderobiana' :) pożyczamy od siebie różne rzeczy ;) dziękuję :*

      Usuń
  7. Czekamy z niecierpliwością na tekst konfrontujący życie codzienne tancerzy pracujących w balecie z tym przedstawionym w "Czarnym Łabędziu" :) Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mi się uda i post pojawi się w przyszłym tygodniu :) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Pięknie wyglądasz! A w kwestii rywalizacji w pracy masz dużo racji, mnie rywalizacja mobilizuje do nowatorskich rozwiązań bez niej popadłabym w stagnację.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super post, bardzo fajnie się czyta;) pozdrawiam i powodzenia na kolejnych lekcjach !

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem skąd u mnie taki trywializm, może to doświadczenie życiowe, ale nigdy nie wyobrażałam sobie, żeby w życiu artystów było dokładnie tak, jak na kinowym ekranie. Wszędzie pracują ludzie i tylko ludzie, a czasem aż ludzie i niekoniecznie mamy jednostkowy wpływ na atmosferę tamże panującą.
    W sumie to nawet lepiej, że hollywoodzkie atrakcje omijają twój teart, dzięki temu zaangażowanie i miłość do pracy nie muszą "walczyć" o palmę pierwszeństwa z przyziemnościami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, to znaczy, że twardo stąpasz po ziemi ;) a to bardzo dobra cecha! Dziękuję za Twoje komentarze! Jest mi bardzo miło :) pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Fajnie, że o tym piszesz. Często się zastanawiałam, jak wygląda taki dzień, bo zdaję sobie sprawę, że życie tancerza to ciągła praca nad sobą i doskonalenie umiejętności. A zdrowa rywalizacja przydaje się w życiu każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale ciekawie opisałaś swój dzien pracy! Przyznaję że nigdy nie zastanawiałam się jak to wygląda a tak naprawdę jest to bardzo dalekie od mojego dnia pracy (projektantka wnętrz + mama :) )
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow nie miałam pojęcia jak to wygląda na co dzień :) Ślicznie wyglądasz, aż miło popatrzeć. Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Garderoba na pewno jest duża dla tylu tancerek i jeszcze miejsce na kosmetyki oraz kostiumy

    OdpowiedzUsuń
  15. A kto dba o te kostiumy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które? O kostiumy do spektakli dbają garderobiani :)

      Usuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger