×

października 31, 2016

SIMPLE.DANCER i MetkaBaletka znów razem :)


Niedawno na Facebooku pokazałam Wam zapowiedź nowości dla marki MetkaBaletka. Teraz mogę Wam pokazać efekt końcowy, a Wy możecie kupić topy, które prezentuję, na stronie Metki :) w dalszej części postu przeczytacie moją krótką refleksję na temat spektaklu Burza, który ostatnio wystawialiśmy.


Ania, właścicielka marki, napisała do mnie w połowie września z propozycją sesji ze szwedzkim fotografem, która miałaby się odbyć na początku października. Opisała, że wprowadzają do swojej oferty nowości i po raz kolejny zapraszają mnie do współpracy. Kwestią sporną pozostawała pogoda. Ale, jak się okazało, Magnus (fotograf) najbardziej liczył na... deszcz! A ja z kolei błagałam o słońce. Pogoda poszła na kompromis. W czasie sesji nie padało, ale słońca też nie uświadczyliśmy ;) 

Topy wykorzystuję na salach baletowych podczas lekcji i prób. Sprawdzają się świetnie, a ich optymistyczne kolory wprowadzają mnie w dobry nastrój :)





W sobotę, 29 października, mieliśmy dwa spektakle Burzy. Po raz pierwszy nie brałam udziału w tym przedstawieniu i punktualnie o 12 zasiadłam na widowni Teatru Wielkiego-Opery Narodowej czekając na pierwsze wyjście Wzburzonych fal. Oglądając I tercet, w którym zawsze biorę udział, mimowolnie szeptałam uwagi, a energia bijąca ze sceny mocno mi się udzielała (dobrze, że nikt nie siedział obok mnie). Gdy na scenie pojawiła się cała grupa Fal, patrzyłam czy wszyscy są na swoich miejscach, czy zadany rysunek w przestrzeni został zachowany. Tak to właśnie wygląda gdy wykonawca zostaje odbiorcą. Nie sposób oprzeć się powiedzeniu prawie na głos 'za szybko' czy 'schodzicie, 'schodzicie!' tak jakbym liczyła na to, że przecież tancerze mnie usłyszą :D 
W całości odebrałam Burzę bardzo pozytywnie. Najbardziej jednak w pamięci zapadła mi kreacja Mirandy w wykonaniu Dagmary Dryl. Daga ma niesamowitą siłę, która na scenie jakby narasta. Pięknie wyrzeźbione ręce precyzyjnie pracują przechodząc między kolejnymi pozycjami, jej wdzięk i dokładność w ruchu komponują się w idealną całość, wszystko jest bardzo organiczne, nie wymuszone.

'Burza' Krzysztofa Pastora; na zdjęciu Miranda- Dagmara Dryl, Prospero- Robin Kent, Ariel- Kristóf Szabó; zdjęcie Ewa Krasucka

Drugą postacią, która mnie porwała był Caliban w wykonaniu znakomitego polskiego I solisty, Dawida Trzensimiecha. Po nim najbardziej chyba było widać psychologiczne zgłębienie charakteru tejże postaci, tak szalenie istotne przy dramatach Shakespeare'a. Pewność siebie, strach, obrzydzenie, radość, podniecenie- to wszystko można było wyczytać nie tylko z samej twarzy, ale z całego ciała. Przemyślane gesty, pozy, świadoma praca ciała, porażający indywidualizm. Byłam zachwycona. Wraz z Dagmarą stworzyli piękny duet.

Żałuję, że gdy sama biorę udział w spektaklu, nie mogę dokładnie przyjrzeć się tańczącym solistom. Perspektywa dzieła zza kulis a z widowni to niesamowita przepaść, szczególnie w tak głęboko osadzonych w zawiłej dramaturgii baletach (inaczej jest np. w przypadku Don Kichota gdy zza kulis kibicujemy solistom, aby wszystkie najtrudniejsze wirtuozowskie triki wyszły idealnie).

O 19 znów byłam na scenie... emocje nie opadły. Były wręcz nasilone, wiedząc jak sceny, w których występuję wyglądają z widowni, nabrałam świadomości w wymiarze 3D, przeżywałam nie tylko to, co działo się na scenie, ale wyobrażałam sobie, jak to w danym momencie wygląda z widowni.




A może ktoś z Was był ostatnio na Burzy? Dajcie znać!


MIŁEGO DNIA!!

SIMPLE.DANCER 

1 komentarz:

  1. Byłam na sobotniej ,,Burzy" o godz. 19.00 i z głębi amfiteatru nie potrafiłam Ciebie dostrzec na scenie, choć bardzo się starałam. :) Szkoda, że nie mogłam oglądać Dagmary Dryl w roli Mirandy, ale mogłam nacieszyć oczy Maksimem Woitiulem jako Ferdynandem. Sceny wzburzonych fal były przepiękne! Jako amatorka baletu zachwycałam się jak małe dziecko czy to przy scenach zbiorowych czy tańcem solistów, zazdroszcząc (w pozytywnym sensie oczywiście) gibkości i płynności ruchów. Nie umiem pochwalić tylko jednej osoby w tym spektaklu - zachwycałam się każdym, a na słowa uznania zasługuje także eklektyczne libretto (scena z wypominającym Prosperowi Calibanem - rewelacja!).

    OdpowiedzUsuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger