×

kwietnia 29, 2016

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ TAŃCA!


Jednym z komponentów dzieła baletowego, obok choreografii, muzyki czy scenografii, są kostiumy. Ich projekt, wykonanie i wygląd są niezwykle istotne dla odbioru całości spektaklu. Kostiumy muszą nawiązywać stylem do koncepcji choreograficznej, oddawać styl epoki, w którym osadzona jest treść przedstawienia, estetycznie i stylistycznie powinny scalać się ze scenografią, a nader wszystko nie mogą przeszkadzać tancerzom w poruszaniu się.
Pisał o tym już w XVIII wieku Jean George-Noverre, reformator tańca, autor Listów o tańcu i baletach, w którego rocznicę urodzin obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tańca.  Noverre przekonywał o konieczności zrezygnowania z masek w tańcu, tak aby tancerz zyskał swoją własną twarz i mógł wyrażać nią, tak ważne dla Noverre'a, emocje. Pisał również o rezygnacji z peruk oraz dostosowania kostiumów do treści baletów i charakteru postaci. Słusznie twierdził, że kostium nie powinien przeszkadzać w tańcu: musiał być dostosowany do choreografii, aby nogi swobodnie wykonywały zadane pas i nic nie ograniczało ruchów ciała. Włoszka Marie Camargo była pierwszą tancerką, która skróciła swój kostium odsłaniając łydki 

Na początku XX wieku słynny impresario, Sergiusz Diaghilew, wiedział, że scenografia, a obok niej kostiumy, są składową, która stanowi o sukcesie przygotowywanego dzieła. Do produkcji spektakli wystawianych przez założony przez niego legendarny zespół Ballets Russes (Balety Rosyjskie) angażował wybitnych artystów malarzy ówczesnego okresu. Tworzyli na jego zamówienie Picasso (Parade, 1917), Bakst (Popołudnie Fauna, 1912) czy Roerich (Święto Wiosny, 1913). Nie można tutaj nie wspomnieć o wielkiej Coco Chanel, która w latach 20tych ubiegłego wieku częściowo finansowała pomysły Diaghilewa (wdała się w romans z kompozytorem Igorem Strawińskim współpracującym z Ballets Russes, a także utrzymywała przyjacielskie stosunki z samym Diaghilewem oraz jego tancerzami), była także autorką projektów kostiumów do baletu Niebieski pociąg (1924) w choreografii Bronisławy Niżyńskiej, łudząco przypominających ówczesne ubrania sportowe. Wracając do Leona Baksta warto wspomnieć o wielkim francuskim projektancie, Yves Saint Laurent, który inspirowany orientalnymi projektami Baksta, np. w La Peri, stworzył na ich wzór w 1976 roku kolekcję na sezon jesień-zima. Balet i jego charakterystyczna stylistyka: delikatność przeplatana ze zdecydowaniem (Odetta-Odylia, Jezioro łabędzie), zwiewność, ale jednocześnie niezwykła siła w każdym ruchu (np. Kitri, Don Kichot), a we współczesnych baletach swoisty eklektyzm stylistyczny- to wszystko może okazać się niezwykle inspirujące. Śledząc nowinki ze świata mody i powracając do 2008 roku oraz jednej z wielu słynnych kolekcji Alexandra McQueena, z pewnością zauważymy reminiscencje romantyczne w tiulowych spódnicach i sukienkach prezentowanych przez modelki.  



Tak jak scena  rządzi się swoimi prawami i nakazuje zobowiązujący ton dla każdego spektaklu z osobna, tak na salach prób tancerze ulegają tylko i wyłącznie własnym kanonom estetyki. Wybór kostiumu na każdy dzień to prawdziwy rytuał. Musi odzwierciedlać przede wszystkim nasz styl- część z nas, tancerek, na pewno nie założyłaby kostiumu w kwiatowe wzory, ale pozostałe noszą je bardzo chętnie. Dzięki temu na sali panuje różnorodność, ale zawsze wszystkie tancerki charakteryzuje przynajmniej jedna wspólna cecha- każda wygląda kobieco i pewnie. Właśnie tego oczekuje się od ćwiczebnych kostiumów baletowych, a rynek jest na tyle duży, że każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Zawsze na sali ćwiczeń możemy dostrzec dominujące trendy. Od przeszło dwóch sezonów nie wychodzą z mody praktyczne kamizelki zatrzymujące ciepło, a przy tym nie krępujące ruchów. Niemniej najmodniejszym w ostatnich miesiącach dodatkiem wśród tancerek są zwiewne spódniczki w różnorodne printy albo o jednolitym kolorze, tzw. tuniczki oraz tiulowe spódnice.  



Baletowa moda to określenie, które stosuję w odniesieniu do tego, co obserwuję na sali baletowej podczas ćwiczeń i prób. Jako tancerka doskonale rozumiem potrzeby wynikające z charakteru spektaklu, a co za tym idzie sposobu, w jaki tancerki ubierają się na jego próby- gdy ćwiczymy typowo klasyczny, XIX-wieczny balet, np. Bajaderę, wszystkie zakładamy przylegające kostiumy, jasne rajstopy oraz paczki ćwiczebne (paczka- tradycyjny kostium baletowy charakteryzujący się sztywną, tiulową spódnicą odsłaniającą całe nogi tancerki). Gdy w repertuarze mamy balet współczesny, jak np. Burzę, której premiera odbyła się niedawno, wspomniane zwiewne tuniczki i luźniejsza góra spełnią swoje zadanie idealnie. Dodatkowo już nie raz przekonałam się, że inspiracje z sali doskonale sprawdzają się w codziennych, casual'owych stylizacjach, a chyba najlepszym tego przykładem w okresie wiosennym są tak popularne balerinki! Nie bez kozery baleriny kultowej baletowej marki Repetto produkują podobno najwygodniejsze obuwie odzwierciedlające baletki profesjonalnych tancerek.  



Sala baletowa to nieraz prawdziwy pokaz mody. Niemal natychmiast tancerki zauważają, gdy któraś koleżanka ma na sobie nowy kostium, założyła nową tuniczkę lub dodała do swojego outfitu jeden, niebanalny dodatek. Ponieważ podstawową zasadą, która wśród tancerek obowiązuje względem stroju ćwiczebnego jest schludność, po wejściu na salę widzimy zadbane, dobrze ubrane tancerki. Pomysły chyba nigdy się nie skończą-  jedną tuniczkę możemy nosić do wielu kostiumów komponując swój zestaw wedle kolorów czy stylu, który nam odpowiada. Warto w garderobe baletowej mieć tzw. baletowy basic: klasyczne czarne body na ramiączkach oraz z długimi rękawami. Sytuacja wygląda jak w klasycznej garderobie stylowej kobiety: klasyczną bazę uzupełniamy dodatkami, odzwierciedlającymi nasz charakter i styl.

Kostium Juli Garden :)

DZIŚ OBCHODZIMY MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ TAŃCA! 
ŻYCZĘ WSZYSTKIM ARTYSTOM I MIŁOŚNIKOM TEJ PIĘKNEJ SZTUKI WSPANIAŁEGO DNIA I WIELU NIEZAPOMNIANYCH WRAŻEŃ ESTETYCZNYCH! 
Zdjęcia zostały wykonane w Ambasadzie Ruchu przy ul. Rydygiera 13 w Warszawie :) 

SIMPLE.DANCER










5 komentarzy:

  1. Jezeli chodzi o balerinki marki Repetto to jak dla mnie sa przereklamowane. Pomijam cene ktora zrywa wlosy z glowy... Owszem wybor kolorow jest przeeeogromny ale te balerinki maja bardzo twarda podeszwe. Kiedys strasznie sie napalilam na te balerinki ale kiedy poszlam do sklepu je przymierzyc... niestety sie rozczarowalam... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :( no właśnie, podobno... Może kiedyś będę miała okazję sama je przymierzyć.. To prawda, ceny są bardzo wysokie, ale podejrzewam, że wynika to z faktu po prostu znanej marki.. Eh, szkoda :(

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, Zuzan :) miłego dnia i udanej Majówki!

      Usuń
  3. Moda malo mnie interesuje. Ale zdjecia PIEKNE ! Ty tez !!! Conrad z "L".

    OdpowiedzUsuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger