×

marca 17, 2016

'Spartakus' czyli baletowa walka wolność

Po lewej Władisław Antratow jako Krassus, po prawej Michaił Łobuchin jako Spartakus; zdj. Damir Yusupov

W niedzielę oglądałam retransmisję baletu Spartakus w choreografii Jurija Grigorowicza z teatru Bolshoi z 2013 roku. Zapraszam Was na moją krótką recenzję!
Treść tego baletu, do którego muzykę skomponował ormiański kompozytor, Aram Chaczaturian, oparto na faktach- Spartakus, tracki jeniec, doprowadził do powstania gladiatorów w starożytnym Rzymie. Inscenizacja choreograficzna Yurija Grigorowicza z 1968 roku odbiega strukturą i poniekąd librettem od swojego pierwowzoru z 1954 roku. Grigorowicz po konsultacjach z samym kompozytorem, Aramem Chaczaturianem, skondensował dzieło do trzech aktów i 12 obrazów. Z treści usunięto postać syna Spartakusa i Frygii, Harmodiusa. Trzon akcji, czyli walka o wyzwolenie niewolników spod tyrańskiej władzy Krassusa, pozostała bez zmian, a jej bohater, Spartakus, jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych w dziejach literatury baletowej. Pomimo swojego patetycznego przekazu, w Spartakusie widzowie mogą doświadczyć wszystkiego, co niezbędne w wielkich baletach. Tańce solowe przeplatają się z tańcami zespołowymi, a tańce zespołu nie raz stanowią tło dla solistów (jak w wirtuozowskim pas de deux Krassusa i Eginy (jego zmysłowej i sprytnej kochanki) z II aktu, czy męskie, wzniosłe tańce wojsk rzymskiego władcy bądź zbuntowanych niewolników podnoszące powagę decyzji Spartakusa o rebelii przeciwko tyranowi. Solowe wariacje głównych bohaterów, a jest ich  w sumie dziewięć, przepełnione są popisami technicznymi dostosowanymi do każdego charakteru. Każda z tych wariacji, tzw. monologów, niesie ze sobą swój indywidualny przekaz. I tak kolejno poznajemy uczucia Spartakusa nie mogącego zaakceptować swojego losu niewolnika, następnie jesteśmy świadkami jego rozpaczy po zamordowaniu swojego kompana, aż dochodzimy do momentu kulminacyjnego, czyli decyzji o przeprowadzeniu powstania. Michaił Łobuchin, co prawda znakomity technicznie o aparycji starożytnego wojownika, niestety dla mnie zinterpretował swą rolę zbyt dosadnie...  Mówi się, że to jego najlepsza rola jako tancerza i sam wypowiada się na jej temat, że na scenie on JEST Spartakusem i oddaje się tej historii bezkreśnie. Dla mnie, jakkolwiek, za dużo było tu gry aktorskiej, którą chyba tylko rosyjscy tancerze mogą się poszczycić. U jego boku Anna Nikulina, wiotka, zwinna, również nienaganna technicznie, wtórowała mu w rozpaczy i smutku... Osobiście, najbardziej poruszyła mnie w ostatniej scenie, gdzie opłakiwała pokonanego gladiatora. Niemniej jednak, doskonałe w ich wykonaniu było miłosne adagio z III aktu, wyrwało mi się nawet głośne WOW podczas jednego z partnerowań, a świadczy to tylko o tym, że faktycznie wirtuozeria spotykana w tym balecie jest na najwyższym poziomie. Pomimo, że to balet o historii spartańskiego gladiatora i jego morderczej walki o wyzwolenie niewolników, to moje serce skradła Svetlana Zakharova w roli Eginy. Zresztą chyba nie tylko moje, a świadczy o tym chociażby aplauz widowni słyszalny na nagraniu. Cóż więcej mogę napisać... To jest ideał tancerki XXI wieku. Jest nieskazitelna, perfekcyjnie zbudowana, o idealnych proporcjach. Na jej niekorzyść może jedynie oddziaływać fakt, że z powodu posiadania tak pięknych, baletowych nóg, często łapię się na tym, że nie patrzę na nią 'w całości' a ograniczam się tylko do tychże kończyn, które pracują perfekcyjnie, akademicko. To absolutny wzór do naśladowania. W III akcie Zakharova porywa widownię swoim kuszącym tańcem wewnątrz obozu niewolników, tym samym zdradzając ich i oddając w ręce żądnego zemsty Krassusa. Co do wspomnianego właśnie rzymskiego władcy, nie mogłam wyjść z podziwu, jak idealnie został dobrany tancerz do roli. Dopiero później zauważyłam, że przecież ma doklejony nos, aby wyglądał dokładnie jak starożytne, rzymskie popiersie! W peruce w malutkie loczki Władisław Łantratov wyglądał jak rzymski bożek. W swoich wariacjach Krassus ukazuje swą siłę wykonując odpowiednie gesty, jego tańcom towarzyszą duże skoki oraz piruety. Do każdej z głównych postaci przypisany jest odpowiedni wątek muzyczny oraz konkretne schematy ruchowe. Dla Krassusa to marszowe, triumfalne rytmy, dla Eginy popisowe są pozy attitude w przód oraz w tył, Frygia gestem prosi widzów o pomoc w walce, ucieczce czy po prostu zrozumieniu tragicznego losu niewolników. Spartakus zdobywa scenę wielkimi skokami oraz (co chyba najważniejsze) swoją nienaganną aparycją- idealnie umięśniony, doskonale oddaje siłę starożytnych gladiatorów. W tym miejscu warto napisać, że Spartakus to rola nie dla każdego solisty.

Anna Nikulina jako Frygia, Michaił Łobuchow jako Spartakus; zdj. Damir Yusupov

Anna Nikulina jako Frygia, Michaił Łobuchow jako Spartakus; zdj. Damir Yusupov

Anna Nikulina jako Frygia; zdj. Damir Yusupov

Jako, że sama jestem tancerką corps de ballet, zawsze oglądając balet w wykonaniu innych zespołów, moją uwagę częściej skupia sam zespół niż soliści :) Na tym konkretnym nagraniu bardzo dużo było zbliżeń, przez co ciężko było obejrzeć scenę w pełnej jej okazałości, co niestety trochę przeszkadzało w odbiorze. Niemniej, sam zespół prezentował oczywiście światowy poziom. To w końcu Bolshoi, ale nie obyło się bez pewnych wpadek, choć wszystkie były dla mnie do zaakceptowania. W jednym miejscu ktoś się spóźnił, ktoś za wcześnie wyskoczył w górę, ktoś wypadł z linii... ale są to niuanse, które zdarzają się zawsze i wszędzie. W końcu jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo do drobnej pomyłki. Co jeszcze rzuciło mi się w oczy, co być może umknęło widzom, którzy sami nie są tancerzami? Naprawdę nie mogłam się nadziwić, dlaczego tancerki miały na sobie rajstopy do cielistych point... naprawdę część z nich wyglądała niekorzystnie! Natomiast Frygia (Nikulina) w I akcie podczas duetu ze Spartakusem mocno pobrudziła sobie rajstopy jego podkładem :) Na II akcie na pewno miała inne.


Anna Nikulina jako Frygia, Michaił Łobuchow jako Spartakus; zdj. Damir Yusupov

Spartakus to balet obecny w repertuarze Teatru Bolszoj nieprzerwanie od 1968 roku. Ten fakt świadczy o jego ponadczasowości i nawet jeśli choreografia jest miejscami bardzo prosta, szczególnie dla męskiej części zespołu (np. pochód wojska z tarczami w pierwszej scenie) to niezmiernie ważne jest jej nieskazitelne wykonanie. Sam choreograf o swoim dziele mówi, że jego najistotniejszym aspektem jest odpowiednio dobrany zespół męski. Tu również chodzi o odpowiednią budowę, tancerze powinni szczycić się nienaganną muskulaturą.

Oczywiście, skoro to dzieło liczy sobie 55 lat, musimy być świadomi tego, że z pewnością ewoluowało. Jego rozwój nierozerwalnie związany jest z nieustannym podnoszeniem się umiejętności technicznych tancerzy klasycznych. Popisowy taniec Frygii (Zakharovej) z pewnością wyglądał inaczej w 1968 roku w wykonaniu Niny Timofiejewej. Zakharova z lekkością podnosi nogi w każdym kierunku uśmiechając się przy tym kusząco i zadziornie, nie zdradzając przy tym nawet najmniejszego zmęczenia.

Svetlana Zakharova jako Egina, zdj. Damir Yusupov

Ogromnie dziękuję Kasi Gardzinie za zaproszenie na transmisję! Naprawdę było warto! Szczególnie, że na ekranie wypatrzyłam nasza obecną solistkę, Chinarę Alizadę. W 2013 roku tańczyła jeszcze w Bolshoi :)

Zajrzyjcie na bloga Kasi, na którym przedstawia swoje recenzje z różnorodnych spektakli baletowych i niezmiennie edukuje polską widownię!


MIŁEGO WIECZORU!

SIMPLE.DANCER

2 komentarze:

  1. Dziękuję za recenzję. Mnie podobało się wszystko - kostiumy, dobór tancerzy do ról był moim zdaniem idealny. Rola Spartakusa była dla mnie idealnie zatańczona i zagrana. To prawda, że ten balet może wydawać się staromodny, ale w tym jego urok :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tańczą pięknie . Nie widziałam nigdy Spartakusa

    OdpowiedzUsuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger