×

lutego 14, 2016

Zjeść czy nie zjeść. Oto jest pytanie!


Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że dzisiejszy wpis to moja, tylko i wyłącznie, subiektywna ocena i opinia zjawiska niejedzenia wśród tancerek (a być może nawet tancerzy) baletu. W ostatnim poście napisałam: jestem tancerką baletu, nie anorektyczką, ale podejrzewam, że kilkoro z Was może uważać inaczej, patrząc na moje zdjęcia. Największym motywatorem do tego wpisu był komentarz anonimowego czytelnika, który, po krótce mówiąc, stwierdził, że muszę chodzić głodna, skoro mam wystające kości.
Nie ukrywam, zabolało mnie to. Bo fakt wystających kości jest moim nieodłącznym towarzyszem odkąd pamiętam. Pisanie frazesów w stylu to geny niczego nie dowodzi i nie jest wyjaśnieniem dla powszechnego stereotypu jakoby baletnica nic nie jadła, ale prawdą jest, że wielu z nas dziedziczy po rodzicach szybką przemianę materii i tendencję do szybkiego zrzucania masy ciała. Tak samo, jak niektórzy dziedziczą łatwość do przybierania na wadze. Tak już jesteśmy skonstruowani i wielkie znaczenie ma tutaj fizjologia każdego organizmu z osobna. Możemy mu w tym pomóc lub nie.


Nastolatki w szkołach baletowych często słyszą jesteś z gruba. Ale... jak to z nastolatkami bywa, przyswajają sobie takie informacje zbyt dosłownie i stanowczo postanawiają to nic już nie będę jadła! jakby to było rozwiązaniem ich problemów... Nie można ich za to winić, szczególnie przy wszechobecnym trendzie szczupłej sylwetki. Jest to również forma ściągnięcia na siebie uwagi... ale to wszystko, to książkowe przykłady psychologicznego przedstawienia tego problemu. Pamiętajmy, że zaburzenia żywienia dzieją się, paradoksalnie, w głowie a nasz wygląd to 'tylko' skutek uboczny. Dlatego bardzo ważna jest konsultacja z dietetykiem, jeśli tylko pojawia się zarzut jesteś za gruba. Jak ja byłam w szkole o dietetyku chyba nikt jeszcze nawet nie słyszał, wszelkie mody na różnorodne diety także były mało znane szerszemu gronu odbiorców. Teraz w szkole baletowej w Warszawie zatrudniony jest dietetyk, którego zadaniem jest pomagać uczniom w ich problemach związanych z odżywaniem. Należy jednak pamiętać, że w relacji dietetyk-pacjent kluczową rolę odgrywa ten drugi i jego wolna wola. Bez tego nawet największe starania dietetyka nie pomogą.

Pewnie zastanawiacie się, że skoro to przecież wcale nie przedstawia się tak drastycznie, to dlaczego taki fenomen w ogóle się pojawił i dlaczego na scenie widzimy same chude tancerki?
Uwierzcie mi na słowo, że nasz codzienny trening to naprawdę ogromny wysiłek fizyczny. Dlaczego cały Internet huczy od reklam siłowni, aerobików i fitnessu pod hasłem jak schudnąć? Bo ćwiczenia pomagają w zrzuceniu zbędnych kilogramów. Chyba każdy się z tym zgodzi. Chcąc nie chcąc, podczas kilkugodzinnych prób tancerze spalają wszystko co zjedzą, może nawet z nawiązką. Przyznam się, nawet pomimo tego, że naprawdę lubię jeść, iż niejednokrotnie po wyczerpującym spektaklu, gdy wracam do domu po godzinie 22 jestem zwyczajnie zbyt wyczerpana, by w ogóle pomyśleć o jedzeniu. Ale to też jest związane z moją indywidualną fizjologią organizmu. Tak samo gdy się stresuję, nie jestem w stanie nic przełknąć. Mój zawód nierozerwalnie związany jest z poczuciem stresu... przed wyjściem na scenę za wszelką cenę chcemy wypaść jak najlepiej. A przecież tak wiele osób zajada stres! Sami widzicie, jak istotne są w kwestii żywienia personalne przyzwyczajenia, upodobania i zwyczajne potrzeby.

Kiedyś od starszej tancerki usłyszałam, że jestem bardzo szczupła, ale to dobrze, bo będzie mi się lżej tańczyć. Sam fakt, że tancerki powinny być szczupłe związany jest z bardzo przyziemnymi kwestiami... chodzi tu chociażby o partnerowania. Mężczyźni w balecie muszą być silni, aby wykonywać wiele skomplikowanych podnoszeń i nie narażać się na uszkodzenia kręgosłupa (który jako pierwszy chyba odmawia posłuszeństwa wśród tancerzy). Zgodzicie się ze mną, że waga tancerki odgrywa tutaj ważną rolę.


Wrócę na chwilę do serialu Flesh&Bone. Wątek, że jedna z bohaterek traci wzrok na jedno oko z powodu drastycznej diety jest, przepraszam, ale dla mnie śmieszny. Podejrzewam, że producenci chcieli w jak najbardziej drastyczny sposób zobrazować problemy, z jakimi tancerki muszą się zmagać, aby utrzymać szczupłą sylwetkę, ale można to było pokazać w zupełnie inny, ale tak samo bolesny dla kobiety sposób. Niestety, biologia tak przystosowała kobiety do życia i rozmnażania, że w momencie zbyt gwałtownej utraty masy ciała, po prostu zanika miesiączkowanie. Każdy lekarz to potwierdzi. Wydaje mi się, że na pewnym etapie życia kobiety, utrata możliwości posiadania dzieci jest równie tragiczna, jak utrata wzroku na jedno oko. No ale... łatwiej było przedstawić w serialu formę zdecydowanie bardziej widoczną dla widzą niż wewnętrzny dramat tancerki. Podkreślam, to moje subiektywne spostrzeżenie. Ponadto, pierwsze objawy osłabienia i wycieńczenia organizmu związanego z odchudzaniem to prędzej omdlenia, spadek poziomu cukru czy brak siły na próbach. To mogłoby chyba nawet lepiej zobrazować problem w tego typu serialu. Pamiętajmy, że zawód tancerza, tak jak pisałam wyżej, związany jest z ogromnym wysiłkiem fizycznym, a co za tym idzie, z odpowiednią kondycją organizmu. A jedzenie to paliwo dla naszego ciała. Ja sama w pewnym momencie mojego życia bardzo schudłam, a złożyło się na to wiele problemów... miałam tego świadomość i starałam się przezwyciężyć w sobie niechęć do jedzenia. Było to trudne, trwało prawie rok, ale udało się. Dlatego wiem z własnego doświadczenia, jak to jest nie mieć siły na najprostszych próbach, a co dopiero na tych bardziej wymagających.

Dlatego niezmiernie WAŻNA JEST ZBILANSOWANA DIETA. Pisałam o tym tutaj. Nie zaprzeczam, sięgam po niezdrowe jedzenie, kiedy mam na to ochotę. Jem słodycze kiedy mam na to ochotę. Niemniej jednak, ze względu na pewne kłopoty związane ze zdrowiem (które posiadam odkąd się urodziłam, więc w żaden sposób nie są powiązane z faktem, że jestem tancerką) nie powinnam jeść tłuszczy. I znów, jak bumerang, powracam do tych indywidualnych uwarunkowań i fizjologii naszego organizmu...

I najważniejsze, powtórzę się... Zaburzenia żywienia dzieją się w głowie. Dlatego nigdy trafnie nie odpowiemy sobie na pytanie dlaczego fenomen odchudzania pojawił się w tak dużym odsetku wśród tancerek baletu. Czy jest to związane z ich osobistą estetyką pojmowania swojego ciała (typowy problem anorektyczek), czy partner zarzucił, że jest za ciężka, czy nauczyciel stwierdził, że jest za gruba... Aspektów jest prawdopodobnie wiele.


To nie ostatni post, w którym poruszam ten temat. Aby przedstawić Wam ten problem z poparciem naukowym, poprosiłam o pomoc Milenę, dietetyczkę zatrudnioną w naszym zespole (Milena pracuje również jako dietetyk w szkole baletowej w Warszawie). Wspólnie przygotowujemy artykuł dotyczący zaburzeń odżywiania wśród tancerek oraz diety, którą człowiek powinien stosować, gdy pracuje fizycznie.




PS. Muffin z karmelem i orzechami był bardzo smaczny :)

Zdjęcia Alexandra Vadon
Kostium YUMIKO



MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

21 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam na taki post - bardzo dziękuję :) Aneta, nie bierz do siebie komentarzy w stylu "za chuda", "pewnie się głodzi" - jesteś wspaniałą, bardzo zdolną i ambitną tancerką, a do tego śliczną dziewczyną! Widziałam Cię kilka razy "na żywo" - na scenie i po próbach w teatrze i nie mam wątpliwości, że jesteś inspiracją dla wielu kobiet - zarówno tańczących, jak i nie tańczących ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, dziękuję Ci bardzo! Szczególnie sprawiło mi to przykrość, ponieważ osoba ta stwierdziła, że 'jak ja wyrażam swoją kobiecość? Poprzez kości?' wcześniej pisząc, że nigdy nie widziała mnie na scenie... :( Proszę, przy najbliższej okazji jak będziesz w teatrze na próbach i nadarzy się okazja, podejdź do mnie! Z chęcią z Tobą porozmawiam na żywo :) Miłego wieczoru!

      Usuń
    2. Anetko, to było w ubiegłym roku - brałam udział w warsztatach organizowanych przez Anię Hop i Bartka Anczykowskiego i któregoś dnia minęłyśmy się na schodach - Ty kończyłaś próbę, a my zaczynaliśmy. Od razu Cię poznałam :) Niestety, już tam nie wpadam, a szkoda, bo Teatr Wielki ma w sobie coś magicznego, co zachwycało mnie od dziecka i zachwyca nadal... Ale byłoby wspaniale móc poznać Cię osobiście :) Głowa do góry - jesteś wielka!

      Usuń
  3. Kiedyś Anja Rubi wypowiadała się w jednym z wywiadów, że w naszym społeczeństwie istniej przekonanie, że dziewczyna o szczupłej budowie od razu się głodzi, albo już jest anorektyczką. To bardzo krzywdzące stereotypy, które niejednej młodej dziewczynie mogą namieszać w głowie. Skoro społeczeństwo dorosło do tego by zaakceptować nieco pulchniejszą sylwetkę to czemu nie może akceptować też tej nieco szczuplejszej?

    OdpowiedzUsuń
  4. Aneta, nie przejmuj się nigdy więcej "anonimowymi" komentarzami. O różnych profesjach krążą krzywdzące stereotypy - ja sama ich doświadczyłam ucząc się w szkole muzycznej (każdy się użalał, że to brak dzieciństwa, rywalizacja, wieczna presja i takie tam...bzdury), dlatego z jednej strony doskonale rozumiem twój żal, z drugiej strony wiem, że zazwyczaj takie opinie powtarzają osoby, które z danym zawodem nie mają nic wspólnego.
    Jeśli chodzi o sylwetkę- w każdym profesjonalnie uprawianym sporcie istnieją pewne wymogi, dotyczące proporcji ciała - pływacy mają szerokie ramiona, skoczkowie narciarscy i gimnastyczki muszą być bardzo szczupli, u kulomiotów i młociarzy mile widziane są dodatkowe kilogramy, w gimnastyce sportowej widuje się umięśnione zawodniczki. To jest wymóg, nie fanaberia!
    Moja siostra zdawała kiedyś do OSB w Warszawie, stąd wiem, że pewien typ sylwetki jest u tancerzy pożądany, a inne wykluczają. Dokładnie tak samo jest w szkołach sportowych i muzycznych (tu sylwetka jest mało ważna, ale już np budowa i wielkość dłoni - bardzo).
    Do osób, które wypowiadają tak krzywdzące opinie mam jedną radę: Zanim kogoś ocenicie, pomyślcie, że droga na scenę, wiedzie przez labirynt niekończących się selekcji, egzaminów, konkursów - trzeba być niezwykle zdolnym i zdeterminowanym, żeby przez to przejść - nikt nie dałby rady wykonać tej tytanicznej fizycznej i psychicznej pracy z pustym żołądkiem :).

    Żaneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Mój narzeczony już się nauczył, że w wakacje, kiedy mam przerwę w sezonie i nie ćwiczę, ponieważ to jest mój czas na odpoczynek i regenerację, to przybieram na wadze :) a w sezonie, widzi, że jem a i tak nie tyję, bo spalam, albo się czymś stresuję, jakimś spektaklem i jem mniej. Niemniej jest to dość złożony problem i uważam, że należy podjąć przynajmniej minimalną walkę z takim stereotypem :) Dziękuję Tobie bardzo za komentarz! Miłego dnia :)

      Usuń
  5. Czekam na post o zdrowym odżywianiu tancerza i jemu podobnych! Sama od lat ćwiczę amatorsko klasykę, zaczynałam juz jako osoba mocno dorosła (ponad 30), więc żadnych nawyków żywieniowych pod tym kątem... O ile nie mam i nie miałam żadnego problemu z mobiliacją, znalezienim czasu na lekcje czy nawet ćwiczenia w domu, żeby coś poprawić, to odżywianie mnie dobija. Im jestem starsza, tym ma to większe znaczenie, tak czuję. Z natury nie jestem wielkim "jadkiem", ale to się niestety mści. A to przyjdę na lekcję na poły głodna, więc nie mam siły, a to chcę zjeść coś sensownego, ale nie wiem co, więc nie jem, a to po lekcji jestem głodna, nawtykam się jakichś słodyczy i chodzę zamulona...
    Więc każda wskazówka mile widziana, w grupie raźniej :)
    PS. Blog jest świetny i bardzo ladnie pisany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Do czasu zanim pojawi się post, który przygotowuję z Mileną, możesz przejrzeć archiwum bloga i zajrzeć do postów zatytułowanych SIMPLE.DANCER gotuje :) w każdym staram się nadmieniać, dlaczego akurat taki posiłek wybrałam do przygotowania! Dziękuję za komentarz i życzę miłego dnia!

      Usuń
  6. Wow.. grunt to mieć pasje :) Bardzo ładnie wyglądasz, oraz prowadzisz bloga :) Wreszcie coś fajnego! :)
    zapraszam na : twoimioczami.blogspot.com (akceptuje wymiane obserwacjami) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odnośnie Flesh & Bone :) Bohaterka, o której piszesz - Mia, rzeczywiście ma problemy ze wzrokiem, ale nie jest to spowodowane restrykcyjną dietą czy raczej jej brakiem :) Zaburzenia odżywiania są w jej przypadku jedynie tłem. Dziewczę zmaga się z poważną chorobą, która zaatakowała jej układ nerwowy - stąd też zaburzenia objawów widzenia (jeden z klasycznych objawów tego paskudnego choróbska). Nie wiem przy którym odcinku jesteś, więc nie chce dalej spoilerować i pominę nazwę choroby :) Pozdrawiam, Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Tak, masz rację :) faktycznie matka Mii bardzo spontanicznie opowiedziała o tym Claire :) niestety, odbierając ogółem ten wątek nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że dieta, a w zasadzie głodówka, znacznie wyolbrzymiła ten fakt. Dziękuję za komentarz! Miłego dnia :)

      Usuń
  8. SUPER POST !!! Kazdy sportowiec wyczynowy musi posiadac umiejetnosc "przeliczania" kalorii. Tj. ustalania stosunku zuzytych kalorii do ilosci przyjetych przez zawodnika w ciagu doby. I tu powstaje definicja odchudzania: Wieksza ilosc spalonych kalorii w stosunku do ich spozycia, ZAWSZE bedzie powodowac utrate masy ciala u kazdego czlowieka ! Sa dyscypliny, gdzie podczas 1-dnia mozna spalic 12 tys kcal. W takim przypadku nie osiagnie sie nadwagi i mozna sobie pozwolic prawie na wszystko. Nalezy jedynie unikac skladnikow szkodliwych zawierajacych toksyny. Nie spalone kalorie zawsze beda tworzyc zapas w organizmie. Sztuka jest ulozenie diety bogatej w wartosci odzywcze, takiej ktora zapewni nam szybka regeneracje, a posilek bedzie smaczny. Dlatego juz czekamy calym zespolem na Twoj wspolny z Milena post. Nikt znajacy sie na rzeczy nie da wiary w to, ze mozesz sie niewlasciwie odzywiac ! Jako sportowiec wiem, ze gdyby tak sie dzialo to w szybkim tempie nastapilby spadek Twojej formy, a dalsze bledy zywieniowe doprowadzilyby Cie do katastrofy. A tak nie jest, bo robisz postepy ! Aha, tak dla ciekawostki: kilka lat temu przypadkowo uslyszalem, ze u jednej z zawodniczek prawdopodobnie na skutek przeciazen fizycznych (tak tez czasami bywa) nastapil zanik miesiaczkowania. Po przeprowadzonych u niej badaniach lekarze sportowi postanowili jej diete wzbogacic wieksza iloscia tluszczu (oczywiscie pochodzenia nie zwierzecego) w ilosci lyzki stolowej do kazdego posilku. Dowiedzialem sie, ze pewna ilosc tluszczu jest niezbedna do prawidlowego funkcjonowania ukladu hormonalnego kazdego czlowieka, a wszczegolnosci sportowca. Jego eliminacja z posilkow moze spowodowac powazne zachwiania. Pozdro. Conrad z "L".

    OdpowiedzUsuń
  9. Dieta to moja wielka zmora, nie wiem co jeść i jak często a dodatkowo uwielbiam słodycze. No i na domiar złego moja cudowna przemiana materii już się kończy :( tak więc czekam z niecierpliwością na post o diecie! Czy są jakieś "oficjalne" wytyczne ile maksymalnie powinna ważyć tancerka baletu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutu Mansion, post już powoli się krystalizuje :) mam nadzieję, że przypadnie Tobie do gustu szczególnie, że będzie ich kilka- każdy będzie dotyczył innych wartości odżywczych, które musimy dostarczać do organizmu. Oficjalnych wytycznych chyba nie ma- nie spotkałam się z czymś takim :) chociaż, być może to zależy od zespołu... Miłego wieczoru! :)

      Usuń
  10. Nareszcie! Nie jestem, co prawda, baletnicą, więc wymagania dotyczące wagi nie są tak rygorystyczne w moim przypadku (tańczę taniec towarzyski, gdzie nie ma np. unoszeń przez partnera, maksimum "podtrzymywanie", gdzie przy prawidłowym wykonaniu tancerka sama utrzymuje większą część balansu). Wiadomo jednak, estetyka jest w moim sporcie bardzo ważna i trzeba być szczupłą. Chciałabym o coś zapytać: wiem, że Ciebie to bezpośrednio nie dotyczy, bo masz inną budowę, ale... Nie potrafię "wysuszyć" mięśni. Mimo prawidłowej diety i intensywnych treningów mogę tylko częściowo zmniejszyć ilość tkanki tłuszczowej i nabrać jeszcze większej masy mięśniowej, podczas gdy chciałabym po prostu schudnąć. Czy możesz coś poradzić takiemu mezomorfikowi jak ja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi anonimie! Doskonale znam ten problem, w szkole baletowej to jest nagminne :) sama się przekonałam, że jedyną opcją zredukowania mięśni jest przerwa w ćwiczeniach... a wiadomo, że tego nie chcemy. W dodatku, aby później wrócić do pierwotnej formy i kondycji fizycznej, nasze mięśnie z powrotem przybiorą na masie... Wkrótce na blogu pojawi się post o zrównoważonej diecie dla tancerzy, o czym właśnie piszę w poście. Dla Ciebie porozmawiam o tym problemie z moją koleżanką dietetyczką, może będzie miała dla Ciebie jakieś sugestie :) Pamiętaj, że dzięki tym mięśniom prawdopodobnie jesteś właśnie w stanie zrobić wszystko, na co ciężko pracujesz :)

      Usuń
  11. Cześć!
    Nie bardzo mam czas (a często nie mam również internetu :) ) czytać Twojego bloga regularnie ale jak już mam chwilę to urządzam sobie maratony - dlatego teraz komentuję post z kwietnia...
    Dla mnie koszmarne jest podejście, że grubego nie można nazwać grubym bo urazi się jego delikatne uczucia natomiast po osobach szczupłych można jeździć jak po łysej kobyle. Ja akurat z baletem nie mam nic wspólnego (wstyd się przyznać ale nie sięgam nawet palcami do podłogi jak się schylam...) ale od zawsze wyglądam, tak że w sali od biologii swobodnie mogłabym zastąpić szkielet :) Ma na to wpływ wiele indywidualnych czynników: geny, fakt, że jak się stresuję to nie jestem w stanie nic zjeść (wyjątek stanowią kanapki z nutellą ;) ) pewnie też to, że masę czasu spędzam w terenie i dziennie robię wiele kilometrów, spacerem ale jednak. Ciesze się bardzo, że również tę tematykę poruszasz. Może uda Ci się dotrzeć do szerszego grona z informacją, że niektórzy po prostu tak wyglądają. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz rację. To dzieje się w głowie. Najgorsze wydaje mi się jednak to, że tak łatwo nam ocenić i przykleić etykietkę. Chuda- pewnie anorektyczka, zafiksowana na temat swojego wyglądu.
    Piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo, bardzo, bardzo ważny wpis i powinno się o tych tematach trąbić gdzie się da. Niestety przeszłam przez to piekło i doskonale wiem, że wszystko dzieje się w głowie. Dziękuję Ci za te słowa!

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem szczerze, że zawsze tak myślałam - Osoby ekstremalnie szczupłe nie mogą przecież tak wyglądać jedząc pyszne babeczki z masą kalorii w sobie! Cieszę się, że jednak tak nie jest i trochę zazdroszczę organizmu, który potrafi tak przepalać kalorie aby wyglądać tak bardzo szczupło i jeść co się chce. :)

    OdpowiedzUsuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger