×

lipca 25, 2015

SIMPLE.DANCER w podróży: Santorini cz. II


Kolejną z wypraw, w której uczestniczyliśmy na Santorini, był rejs niewielką łodzią po wodach kaldery. Naszym celem była niewielka wyspa wulkaniczna Nea Kameni, będąca cały czas czynnym wulkanem z kilkoma kraterami, które wybuchały na przestrzeni dziejów i dzięki którym obecny kształt wyspy Thira (Santorini) oraz samej kaldery się uformował.
Kaldera to zagłębienie w szczytowej części wulkanu powstałe na skutek gwałtownej eksplozji.

Kaldera archipelagu santoryńskiego
(źródło Internet)



Na zdjęciach powyżej dokładnie widać cały archipelag w skład którego wchodzi Santorini (największa wyspa), Thirasia (druga co do wielkości) oraz Nea Kameni i Palea Kameni na środku kaldery (większa to Nea Kameni, czyli wulkan, który odwiedziliśmy). Najmniejsza wyspa archipelagu to Aspronisi, z której w przeszłości wydobywano naturalny pumeks. Dziś jest to już zabronione. Gołym okiem można zauważyć, że przed erupcjami wyspy te tworzyły jedną całość w kształcie okręgu. 

Króciutki rejs z Santorini rozpoczęliśmy w porcie Athinios, w południowo-zachodniej części wyspy. Na Nea Kameni płynie się około 25 minut. Na szczęście nie wiało mocno, fale były spokojne, można było zrobić zdjęcia ;)





NEA KAMENI

Po dotarciu na miejsce musieliśmy wejść na sam szczyt wulkanu (ok. 150 m). Droga nie jest wyjątkowo trudna, niemniej kamienne ścieżki w niektórych miejscach osiągają naprawdę wysoką temperaturę! Trzeba być na to przygotowanym... ale zdeterminowane turystki wchodziły nawet w japonkach ;) Zanim dotrze się na samą górę, gdzie znajdują się dwa bliźniacze kratery (ich erupcja nastąpiła w roku 1950, są więc najmłodsze) minęliśmy po drodze dwa inne kratery, George oraz Daphne. Z niektórych kraterów w dalszym ciągu buchają gorące opary, dlatego nie można do nich podchodzić, ani wyciągać nad nie rąk, gdyż zwyczajnie można się oparzyć. A wieje niesamowicie! Na to również trzeba być przygotowanym i albo czapkę lub kapelusz schować, albo wybrać takie na gumce hihi ;)






Wulkaniczny arabesque! Torba przegrała walkę z wiatrem :)


Palea Kameni a w oddali Aspronisi

pamiętajcie o wodzie w upały! To może banał, ale bardzo bardzo istotny!!


THIRASIA

Kolejnym punktem na mapie naszej wycieczki wokół kaldery był pobyt na drugiej co do wielkości wyspie archipelagu, Thirasii. Mieliśmy troszkę wolnego czasu i to tutaj zjedliśmy najlepszy obiad w ciągu całego naszego pobytu na Santorini, czyli tradycyjne souvlaki z krewetek tygrysich i oczywiście sałatka grecka. Klimatyczna tawerna w porcie, widok na Santorini i kalderę i przyjemnie ciepła woda... 


kamienne schody prowadzące do największego miasteczka na wyspie czyli Manolas. 



Mieliśmy w ten weekend wybrać się na Hel, do Jastarni, którą odwiedzamy regularnie, ale prognozy pogody skutecznie nas zniechęciły w związku z czym obieramy inny kierunek... Wrocław! Mama niezmiernie się cieszy, a nawet Moody, bo gdy widzi walizkę dostaje amoku :) ale tym razem nawet się nie spodziewa, że będzie nam towarzyszył w podróży! Ale będzie wyprawa...i do tego pierwszy raz w osławionym Pendolino! 


MIŁEGO WIECZORU I WEEKENDU!

SIMPLE.DANCER


4 komentarze:

  1. Wszystkie zdjecia sa piekne :) Najpiekniejsze te gdzie przybierasz baletowe pozy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjecia po prostu nie z tego swiata !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjecia po prostu nie z tego swiata !

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne morze

    OdpowiedzUsuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger