×

marca 03, 2015

WIEDZA O TAŃCU #5

W dzisiejszych czasach tancerze baletu klasycznego, szczególnie w Polsce, nie są szczególnie rozpoznawalni. Z jednej strony to korzystne, bo nasi wielcy soliści i solistki pozostają anonimowi i ich życie prywatne nie jest wystawione na sprzedaż, ale z drugiej przyniosłoby to ogromną popularność zespołu, w którym dana osoba tańczy. Inaczej jest na przykład w Stanach Zjednoczonych. I solistka American Ballet Theatre, Misty Copeland, jest pierwszą afro-amerykanką, która otrzymała ten tytuł. To ogromne wyróżnienie. Teraz, Misty jest zapraszana przez wiele różnych stacji telewizyjnych, do programów rozrywkowych, a także bierze udział w wielu kampaniach reklamowych. Młode adeptki sztuki baletowej z zainteresowaniem śledzą jej kroki (świadczy o tym choćby fakt, iż Misty Copeland ma na swoim koncie na Instagramie 413 000 obserwujących!). Oczywiście, nie jest to absolutnie żaden wyznacznik, ale ja wierzę, że popularność tancerzy może przynieść wiele korzyści dla samej sztuki tańca. Uważam, że znacznie by to zwiększyło liczbę potencjalnych odbiorców przedstawień baletowych. Wyobraźcie sobie swojego ulubionego solistę bądź solistkę na kanapie w programie Kuby Wojewódzkiego! Jestem pewna, że zainteresowanie baletem by wzrosło :) albo naiwnie w to wierzę, ale to chyba nic złego? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat (i kogo widzielibyście u Kuby)?

Misty Copeland w Bajaderze; zdjęcie: Rosalie O'Connor; źródło: Pinterest


A to wszystko tytułem wstępu do krótkiego przedstawienia Wam wielkich tancerek epoki romantycznej! To one w pierwszej połowie XIX wieku wyznaczały trendy w ubiorze, kobiety chciały wyglądać tak, jak one. Oczywiście, rozwój przemysłowy w znacznym stopniu to ułatwił, materiały były łatwiej dostępne, szycie codziennego ubioru także znacznie się spopularyzowało ( ach te kobiety... wszystko zawsze sprowadza się do mody... ;) ) Krótko przedstawiłam Wam te tancerki w poprzednim poście z serii, a dzisiaj napiszę o nich troszkę więcej. Zapraszam!


MARIA TAGLIONI

Maria Taglioni jako Sylfida; źródło Pinterest

(1804-1884) Włoska tancerka i choreografka, córka wybitnego choreografa epoki romantyzmu, Filippo Taglioniego, który był również jej pierwszym nauczycielem tańca. Jej technika charakteryzowała się syntezą dwóch szkół tańca klasycznego: włoskiej oraz francuskiej. Debiutowała w Wiedniu w wieku 16 lat w choreografii przygotowanej przez jej ojca. Na przełomie lat 20-30tych XIX wieku występowała na scenie Opery Paryskiej, gdzie do końca wykształcił się jej charakterystyczny styl tańca. Była typem eterycznej, delikatnej baleriny, która w swój taniec wnosiła lekkie liryczne ruchy i uduchowienie. Jej atutem była nienaganna technika. Przełomowym baletem w jej karierze była rola tytułowa w balecie La Sylphide ( z poprzednich postów wiecie, że to także z punktu widzenia historii tańca przełomowy moment) w choreografii Taglioniego. Występowała również w Warszawie w inscenizacji Sylfidy, mając u boku początkowo Maurice'a Piona, a po kilku latach także Romana Turczynowicza. Pod koniec życia podjęła pracę pedagogiczną. 


CARLOTTA GRISI

Carlotta Grisi jako Giselle; źródło: Pinterest

(1819-1899) Włoska tancerka, która edukację baletową odebrała w szkole baletowej przy operze La Scala w Mediolanie. Karierę rozpoczynała w latach 30tych w Neapolu. W 1841 roku wystąpiła jako Giselle w Operze Paryskiej w choreografii Julesa Perrota i Jeana Coralliego. Choreograf Jules Perrot był mężem Carlotty. Jej styl tańca łączył romantyczny dualizm. W obrębie jednego spektaklu potrafiła połączyć dynamikę z lirycznością ruchu oraz uduchowienie z wyrazistym temperamentem. Występy Carlotty Grisi były romantyczną harmonijną syntezą. 


LUCILE GRAHN

Lucile Grahn w balecie Katarzyna, córka bandyty; źródło Pinterest

(1819-1907) Duńska tancerka, rówieśniczka Grisi. Debiutowała w Królewskim Teatrze w Kopenhadze w choreografii Filippo Taglioniego. Jej pedagogiem oraz partnerem był August Bournonville (ojciec duńskiej szkoły tańca klasycznego), który doprowadził do jej występu w operze Niema z Portici do muzyki Daniela Aubera w ułożonym przez niego duecie. W 1836 roku odtworzyła rolę tytułową w balecie La Sylphide w wersji choreograficznej Bournonville'a. Jules Perrot stworzył dla niej balet Katarzyna, córka bandyty do muzyki Cesare Pugniego.


FANNY CERRITO

Fanny Cerrito jako Kathi w Markitance; źródło: Pinterest
(1817-1909) Włoska tancerka, rówieśniczka Lucile Grahn. Uczennica Carlo Blasisa, Jules Perrota, Arthura Saint-Léona. Karierę rozpoczęła w Neapolu. Występowała w Operze Paryskiej w choreografiach Saint-Léona, za którego wyszła za mąż. Rola Kathi w jego balecie La Vivandiére (Markitanka ) do muzyki Cesare Pugniego, była jej popisową partią. 


Te cztery wielkie tancerki spotkały się razem na scenie w 1841 roku w Londynie. Wykonały słynne Pas de quatre w choreografii Jules Perrota (więcej znajdziecie tutaj)

Carlotta Grisi, Maria Taglioni, Lucile Grahn, Fanny Cerrito; źródło: Pinterest

Do grona tej czwórki, które wspólnie wykonały Pas de Quatre musimy dołączyć jeszcze jedną wybitną tancerkę tamtej ery:

FANNY ELSSLER

Fanny Elssler w cachuchy; źródło Pinterest

(1810-1884) Austriacka tancerka, także debiutująca w Wiedniu. Występowała na wielu europejskich scenach, również w Operze Paryskiej w choreografiach Jeana Coralliego Była przeciwieństwem deliaktnej Marii Taglioni. Jej taniec charakteryzował wyrazisty temperament i zmysłowość. Na scenie potrafiła wykreować postacie uwodzicielskie oraz o mrocznym charakterze. Jej popisowymi partiami były tańce ludowe i charakterystyczne. Ogromną popularność zyskała po wykonaniu cachuchy w balecie Diabeł Kulawy oraz krakowiaka w La Gitanie (oba numery w choreografii Josepha Maziliera). Była pierwszą europejską tancerką, która odbyła tournee po Stanach Zjednoczonych. 


Wybaczcie mi ten chwilowy blogowy zastój... Musiałam przygotować się do powrotu do pracy! Rehabilitacje idą pełną parą a dziś jestem już po pierwszych próbach do wieczoru baletowego Perły XX wieku... spełniona i szczęśliwa :) noga pozwoliła mi na spróbowanie moich sił i teraz jestem dobrej myśli! 


MIŁEGO WIECZORU!

SIMPLE.DANCER

7 komentarzy:

  1. I znowu te cztery wielkie donny baletu romantycznego razem niewłaściwie podpisane... Prostuję ponownie, skoro one same już nie mogą. A z ciekawostek warto jeszcze uściślić, że Marie Taglioni była w Warszawie nie raz, ale przyjeżdżała tańczyć w Teatrze Wielkim aż trzykrotnie, w latach 1838, 1841 i 1844. Nie jest też prawdą, że tańczyła u nas w "Giselle", ale w baletach swojego ojca: "La Sylphide", "Le Pirate", "La Gitana" i innych. Dziwnie brzmi także, że tańczyła "u boku Romana Turczynowicza". To raczej on miał wyjątkowy zaszczyt występować kilka razy u jej boku i zresztą nie tylko on, bo partnerowali jej również u nas Maurice Pion i Aleksander Tarnowski. A w "Giselle" też mieliśmy inny niezwykły występ gościnny w 1853 roku - wspomnianej wyżej Carlotty Grisi (tak, tak, też wystąpiła w Warszawie!), której partnerował nasz wspaniały danseur noble Aleksander Tarnowski. Grisi tańczyła u nas wówczas także w "Hrabinie i wieśniaczce", "Esmeraldzie" i "Katarzynie, córce bandyty" - zawsze z Tarnowskim u boku. Czyżby i tego nie uczyli już w polskich szkołach baletowych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisałam tak, jak poprawiła mnie Pani pod poprzednim postem. Dziękuję za dopisanie tylu ciekawostek, postanowiłam nie kopiować słowo w słowo moich notatek zarówno ze szkoły, jak i ze studiów.

      Usuń
  2. Dzięki w imieniu wielkich Pani koleżanek - Carlotty, Marii, Lucile i Fanny. I jeszcze tylko warto by sprostować w informacji o Marii - zdanie: "Występowała również w Warszawie u boku Romana Turczynowicza w warszawskiej inscenizacji Giselle" na ewentualne: "Występowała również w Warszawie w inscenizacji "La Syphlide", mając u boku początkowo Maurice'a Piona, a po kilka latach także Romana Turczynowicza". Bo w "Giselle" jednak u nas nie tańczyła, gdyż wystawiono ją w Warszawie dopiero w 1848 roku, a więc w cztery lata po ostatniej wizycie Marii Taglioni w Teatrze Wielkim. Ona zresztą - o ile wiem - nigdy i nigdzie nie wystąpiła jako Giselle, bo ta rola była jednak w ówczesnej Europie domeną jej konkurentki, pierwszej wykonawczyni tej roli Carlotty Grisi. Pewnie to wszystko nie jest dziś najważniejsze, ale... bądźmy ściśli dla zasady, bo bywa się przecież tu u Pani, ucząc się także tego i owego. Za co raz jeszcze gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uaktualnione. Ja też szybko się denerwuje, jeśli chodzi o pewne kwestie nazewnictwa itd... także doskonale rozumiem Pani uwagi :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dziękuję Pani Aneto za zaufanie do Anonimowego (znalazłem Pani piękne zdjęcie na stronie PBN: http://teatrwielki.pl/teatr/polski-balet-narodowy/zespol-201415/ ). Nie mogę jedynie wyjść z podziwu czemuż to a priori zostałem uznany za Panią. Jakoś poczułem się z tym nieswojo. Mimo, że czasach wszechpanującego wokół gender powinienem właściwie machnąć na to ręką. Ale sprostuję to jednak choćby po to, by udowodnić, że faceci także interesują się jeszcze Pani sztuką, a kiedyś to oni interesowali się baletem przede wszystkim - zanim jeszcze w masie swej nie schamieli, bo dziś wolą raczej zmierzać po piwku na stadion niż po kąpieli do opery. Takie czasy...

      Usuń
    3. I nie zapominajmy, że to mężczyźni byli pierwszymi akademickimi tancerzami... bardzo Pana przepraszam.. przyznam, że przez myśl przeszło mi "ale w żadnym komentarzu nie padło 'łam'...", ale mimo to wcisnęłam 'opublikuj'. Bardzo przepraszam, absolutnie nie chcę aby wyglądało to tak, jakobym miała lekceważący stosunek do moich czytelników. To przecież dzięki nim, i Panu również, blog dalej prosperuje a wszelkie komentarze motywują mnie do dalszego działania! No i poszukiwania prawdy w dziedzinie historii tańca ;)

      Usuń
    4. Nic się nie stało, Pani Aneto. I powodzenia - tutaj także, ale przede wszystkim na scenie, gdzie będę teraz pilnie Pani wypatrywał i gorąco oklaskiwał!

      Usuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger