×

listopada 19, 2014

SIMPLE.DANCER gotuje


A raczej piecze :) być może wiele z Was zastanawia się, czy baletnica może jeść czekoladę? Albo ciasta czy torty? No cóż... oczywiście, że może! To przecież nie jest tak, że ktoś nam zabrania jeść słodycze. Oczywiście, należy znać umiar i nie przesadzać, ale myślę, że to dotyczy ludzi w ogóle, nie tylko tancerek. Ja osobiście wolę zjeść pyszne ciasto z kremem niż tabliczkę czekolady, ale ze szczerego serca mogę Wam polecić nową czekoladę od Milki z preclami :) jest przepyszna! A wracając do dzisiejszego postu... chciałam Wam pokazać, jakie słodkości sama najczęściej przygotowuje w kuchni i czym częstuje moje koleżanki z garderoby. Podobno moje marchewkowe babeczki są nieziemsko pyszne :) Przepis dostałam kiedyś od mojej przyjaciółki i zawsze się do niego stosuję, czasem zmieniając rodzaj mąki. Tym razem użyłam (tak, jak najczęściej) mąki żytniej razowej. Delikatnie ją przesiałam, ciekawe czy poczuję różnicę :)

Składniki na około 10 babeczek:

2 średnie marchewki
1 1/4 szklanki mąki żytniej razowej
3/4 szklanki brązowego cukru
1 jajko
około pół szklanki oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
kilka kropel aromatu migdałowego

Dla wielbicieli przypraw korzennych: łyżeczka cynamonu czy tartego imbiru świetnie komponuje się ze smakiem marchewki, ja osobiście nie przepadam za tym aromatem, dlatego zrezygnowałam z tych dodatków :)

The SIMPLE.DANCER cooks post should have been called SIMPLE.DANCER bakes this time :) Probably many of you have once wondered whether ballet dancers are allowed to eat chocolote or cakes... well, of course we are! It's not like someone stands above us and forbid from taking another piece of chocolate :) We just need to know our limits, but it concerns people in general, not only dancers, I guess :) Personally, I'd rather eat a slice of cake with some cream than chocolate. That's why I love preparing sweet treats in my kitchen. This time, I decided to show you my famous carrot muffins. My dancing friends from the dressing room say 'they taste absolutely delicious' :) ok, I'll share with you guys tomorrow! The recipe originally comes from my best friend. She gave it to me few years ago and I always bake my muffins according to it. Sometimes I change the kind of flour or proportions. This time I used wholemeal rye flour.

Ingredients for about 10 muffins:

2 average carrots
1 1/4 cup of flour
3/4 brown sugar
1 egg
1/2 cup of oil (approximately)
1 tbs baking powder
1/2 tbs baking soda
few drops almond aroma

If you like specific spices such us cinnamon or ginger you can easily add some. They combine with carrot taste really well. I'm not fond of cinnamon, that's why I decided not to add any spices :)


Ścieramy marchewkę na tarce. Ja ścieram na małych i dużych oczkach. Do marchewki dodajemy cukier i mieszamy.

First, we grate carrot. Add sugar afterwards.




Następnie marchewkową masę dodajemy wraz z jajkiem oraz olejem do mąki i wszystko mieszamy.

Carrot mixed with suggar add to flour along with an egg and oil. Combine everything stirring.




Na koniec dodajemy proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną oraz aromat :)

At the end, add baking powder, soda and aroma :)



gotowe ciasto przekładamy do papilotek i pieczemy około 25 minut w 180 st.

When it's ready we put it into small forms. We bake it for 20-25 minutes in 180 C degrees.



A tutaj, poza babeczkami w ostatecznej postaci, możecie zobaczyć ułamek mojego zamiłowania do dekoracji wnętrz... :)

And here, not only can you see my homemade muffins in their final shape, but also a little bit of my passion for home decorating... :)





PS. Zanim skończyłam pisać post- zjadłam jedną... nie mogłam się powstrzymać! Pycha :D

PS. Before, I finished writing this post, I'd already eaten one of my carrot muffins! Yummy :D


Babeczki marchewkowe na pewno znajdą się w moim świątecznym menu. A Wy macie już pomysły na świąteczne wypieki?

Carrot muffins will for sure appear in my Christmas menu. Have you got your Holiday's menu planned yet? :)


Miłego wieczoru!
Have a nice evening!

SIMPLE.DANCER

5 komentarzy:

  1. Pięknie wyglądają :) Lubię marchewkowe ciasta i te babeczki na pewno by mi zasmakowały. Fajny blog, zaglądam od pewnego czasu, gdyż zawsze fascynował mnie balet :) Też lubię piec i od siebie mogę tylko dodać, aby nie używać aromatów, never! Lepiej zmielić migdały i dodać do masy, podobnie jest z innymi składnikami nadającymi smak. Myślę, że do tych babeczek pasowałyby orzechy włoskie, na samą myśl aż zgłodniałam. Pozdrawiam. Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam blogowanie i akurat o słodkościach była moja ostatnia notka : http://pierdomennico.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to niesamowite! myślałam o orzechach włoskich, jak wybierałam marchewki :)) ale w końcu spasowałam i postanowiłam zrobić je zupełnie saute :) spróbuję bez aromatów następnym razem... będzie ciężko, bo bardzo je lubię hehe :) Dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  2. Orzechy na pewno będą bardzo pasować. Ja ostatnio się trochę przejechałam na babeczkach, dlatego nie prędko je zrobię ale ciasto marchewkowe z orzechami to i owszem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, jak to robisz, że one są takie zwarte, wysokie? Ja zawsze jak chcę zrobić w ładnych papierkach, to muszę dodatkowo pakować do silikonowych foremek, żeby zachowały jakiś kształt, chociaż i tak się rozlewają na boki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ ja je włożyłam do silikonowych foremek! :) inaczej faktycznie by się rozlały :)

      Usuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger