×

września 15, 2014

POINTE SHOES



Pointy to drugie stopy tancerki. Aby czuć komfort nie tylko podczas tańczenia, ale również przy zwykłym chodzeniu, muszą być one jak najbardziej dopasowane do stóp. Dopasowywanie odpowiednich point, znalezienie odpowiedniego producenta i dostosowanie modelu jest niezwykle trudne i często trwa kilka miesięcy, a może nawet lat. Ja przez całą szkołę ćwiczyłam w pointach marki Grishko i twierdziłam, że są one najwygodniejsze ze wszystkich. Ale później, podczas pracy w teatrze, zmieniłam markę na Sansha. To były niezwykle 'trudne' pointy. Aby przygotować je do prób wymagały odpowiedniego nacięcia podeszwy, obszycia czubków, aby nie były nadto śliskie i nie były bardzo trwałe. Jako tancerka zespołu zużywałam 2 pary miesięcznie. Aż w końcu nadszedł ten moment... w teatrze otrzymałyśmy możliwość zamówienia point renomowanej nowojorskiej marki Gaynor Minden. Słyszałam o nich dużo; że są supertrwałe, że wytrzymują nawet pranie w pralce, że się nie łamią i w dodatku same kręcą piruety! 'Czy to możliwe?' myślałam. Musiałam to przetestować. Jak tylko przyjechali do nas państwo z próbnymi pointami, obiecałam sobie, że tym razem wybiorę takie, które będą tańczyć razem ze mną! I tak się stało. Od roku tańczę w Gaynorach i jestem z nich niezwykle zadowolona. Ale zanim pointy ostatecznie wykonają swoje pierwsze pas (z jęz. francuskiego krok; w balecie stosowany jako nazwa poszczególnych elementów) przechodzą krótką drogą przygotowawczą. Przede wszystkim należy przyszyć do nich troczki, czyli tasiemki zawiązywane wokół kostki, mające stabilizować staw skokowy i uchronić pointę przed zsunięciem się z pięty podczas tańca. Dodatkowo, przyszywam gumki, które również chronią pointy przed zsunięciem. I tak naprawdę to wszystko, czego potrzebuję od moich Gaynorów. Wiem, że mogę założyć nową parę nawet dzień przed spektaklem i mnie nie zawiodą!

Pointe shoes are dancers' second feet. They must be comfortable in both dancing and simply walking. It can take ages to finally find the ones that totally adjust to your feet. When I was a student at ballet school I used to work with Grishko. Back then, I thought they were the best of those that are out there in the world. How wrong was I! When I started working with the company, I switched the brand for Sansha. These were really hard to cooperate with... before I was even able to use them at the rehearsal, I'd had to cut the sole i particular place, darn the tip of the pointe shoe and bit them with the hammer so they would finally adjust to my feet. So imagine my joy when I found out about the fact that we would soon be able to choose and order pointe shoes from famous New York brand, Gaynor Minden. 'They are incredible, they turn themselves, they last forever', I heard. Well, I was soon to check that on my own. When people with trial pointe shoes came, I said to myself 'this time I will pick pointe shoes that will dance with me!'. And I did :) It's been over a year now that I dance in Gaynor's and I'm happy and satisfied with them. Indeed, they last for three months or so (comparing to Sansha's which I was using a pair per two weeks as a corps de ballet dancer) and they can survive being washed. But before my Gaynor's are to make their first pas, they need a little preparation. First of all: ribbons. These are to support ankles and prevent the pointe shoe from slipping off the heel. The same with elastics, they are additional support. With Gaynor's it's the only thing I need to do. I can wear them one day before performance and I'm sure they won't disappoint me :)



Myślę, że każda tancerka przyszywa troczki do point swoim własnym sprawdzonym sposobem. Mój, bardzo łatwy, na okrętkę, na szczęście nie zabiera dużo czasu i, odpukać, jeszcze nigdy troczek mi się nie urwał :)

I think every dancer has her own way of sewing ribbons to the pointe shoe. Mine is really easy and it doesn't take much time. It never let me down :) Touch the wood!








Jako tło do zdjęć posłużył mi dywanik, który własnoręcznie wykonała solistka Polskiego Baletu Narodowego, Aneta Zbrzeźniak: https://www.facebook.com/pages/Anettis/1461099054153530


Zachęcam do komentowania i sugerowania tematów na posty :) 
Please, feel free to comment and suggest posts's topics :)

SIMPLE.DANCER


8 komentarzy:

  1. Piękne są te pointy! Takie wąskie, zgrabne - idealne :) i strasznie się cieszę, że stworzyłaś tego bloga, gdyż zawsze byłam ciekawa, jak wygląda świat baletu od kulis, okiem tancerki- profesjonalistki. Na pewno będę Twoją stałą czytelniczką.

    Pozdrawiam!
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za stworzenie tego, bloga długo czekałam na stronę prowadzoną przez kogoś z PBN kto pokaże jak to wszystko wygląda od kuchni.
    Co do proponowania tematu na post. Chciałabym przeczytać coś o stroju do ćwiczeń i jakiś "akcesoriach " tancerzy.
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejny wpis. Natalia

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam p. Aneto. Pozwoliłem sobie zajrzeć na Pani blog i muszę przyznać, że jak dla mnie osoby nie związanej zawodowo z tańcem klasycznym jest bardzo interesujący.
    Link do Pani bloga znalazłem oczywiście na dobrym forum jakim jest balet.pl, i dzięki temu skorzystałem na tym.
    Ponieważ jeśli chodzi o taniec klasyczny to jestem chyba jednym z nielicznych męskich fanów tej formy tańca, bo wiadomo większości facetów taniec klasyczny jeszcze w wykonaniu facetów kojarzy się min. z czymś z niewieściałym nie męskim.
    I jeżeli mogę troszkę wtrącić swoje trzy grosiki o tym też wspomniałem kiedyś na forum balet.pl na temat tańca klasycznego szybko zmieniłem zdanie jak przez pewien okres sam miałem okazję stanąć przy drążku i po ćwiczyć pod okiem prawdziwego pedagoga.
    No i muszę przyznać, że kości troszkę trzeszczały - troszkę napiszę humorystycznie, mięśnie sztywniały i bolały,to szybko zweryfikowało mój pogląd na taniec klasyczny.
    Bo z pozycji widza powiedzmy na krzesełku wygląda to tak pięknie, lekko zwiewnie, a ile trzeba wysiłku i pracy z swoim ciałem włożyć aby do tej lekkości i tego piękna dojść.
    Pamiętam swoje powroty po pierwszych trzech zajęciach to czułem się jak po lekkich zajęciach na siłowni, bo były i zakwasy w mięśniachi nie tylko, ale było warto spróbować bo juz kolejne zajęcia były coraz przyjemniejsze i efekt pracy był widoczny.
    Ach szkoda, że to już nie wróci miałem jeszcze pewne marzenie do spełnienia związane z tańcem klasycznym, ale niestety moje zajęcia mi padły i hobby do klasyki musiałem zatrzymać.
    Pozdrawiam serdecznie p. Aneto z chęcią będę czytał i powracał na Pani blog, pozdrawia amator-fascynat tańca klasycznegoz Bydgoszczy Wojtek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na jak długo starczały ci pointy Grishko w trakcie nauki w szkole ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w szkole na około 3 miesiące, choć w klasie maturalnej zmieniałam pointy częściej (o ile dobrze pamiętam :P) Pointy Grishko szybko stawały się "za miękkie" w czubkach..

      Usuń
  5. O matko... ! A jaki model używałaś? Ja tańczę w fouette i starczają max na tydzień :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też fouette. Moje podbicie nie należy do najlepszych, w związku z czym moje Grishki tak szybko się nie wyrabiały hehe przynajmniej w szkole.. siłę stóp znacznie poprawiłam już pracując w teatrze :)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawe informacje. Będę to zaglądać.
    Pozdrawiam,
    Aktelab

    OdpowiedzUsuń

podobne posty
Copyright © 2016 SIMPLE.DANCER's life , Blogger